Polinesian Noni

polinesian noni calivita„Dlaczego medyczne prawdy udowodnione ponad wszelką wątpliwość tak długo muszą czekać na akceptację? Dotyczy to zarówno świata medycznego jak i ogółu społeczeństwa.”

Prof. dr n. med. Valeria Sedlak-Vadoc

specjalista biochemii klinicznej, medycyny nuklearnej i patofizjologii klinicznej

Nowotwór nie jest nieuchronny, jeśli wiadomo, jak skutecznie się przed nim bronić. Przynajmniej w części populacji ludzkiej istnieje przekonanie, że w swym niezwykle bogatym arsenale, przyroda posiada bezcenne substancje, które są w stanie nie tylko zapobiec wielu ciężkim schorzeniom, ale co ma ogromne znaczenie, potrafią wspaniale leczyć trudne do zwalczenia innymi metodami choroby.

Czasy to już odległe, kiedy cierpiący człowiek liczył wyłącznie na to, co otrzymał w darze od natury. Obecnie, po pomoc udaje się do klinik lub ich oddziałów specjalizujących się w leczeniu chorób poszczególnych układów: krążenia, nerwowego, moczowego czy innych. I słusznie, bo na przestrzeni ostatnich stuleci tzw. Homo sapiens poprzez swą ingerencję tak bardzo zniszczył naturę, że o wielu metodach zwalczania utrudniających życie dolegliwości, dawno nikt już nie pamięta, a młodsze pokolenia nawet o nich nie słyszały.

Na szczęście w dalszym ciągu w najbardziej urokliwych zakątkach naszej planety, tam gdzie tzw. cywilizacja nie rozgościła się jeszcze na dobre, wciąż kwitną i owocują (i to, w odróżnieniu od naszej strefy klimatycznej, wielokrotnie w ciągu roku) rośliny zupełnie niezwykłe.

Jedną z nich, odkrytą (w dalekiej Polinezji) przez świat zachodni całkiem niedawno (w latach 80 – tych, badania naukowe nad nią rozpoczęto dopiero w latach 90-tych XX wieku) jest gatunek, zwany przez rdzennych mieszkańców wysp, Noni. Tubylcy w trosce o kondycję własnego organizmu lub wtedy gdy zajdzie konieczność jego ratowania wykorzystują wszystkie możliwe części składowe tego gatunku: korzenie, liście, kwiaty i oczywiście owoce. Już Kahuni (dawni miejscowi uzdrowiciele) wykorzystywali lecznicze właściwości tego cudu natury. Oni jednak ze względu na niemożność zbadania substancji wchodzących w jej skład, czcili mieszkającego (wg ich wierzeń) w niej ducha, który sprawiał, że cierpiący na wiele chorób ludzie powracali do zdrowia.

Okazało się, że to jednak nie duch. W ostatnich latach dostępnymi obecnie metodami badawczymi wyizolowano, zbadano i opisano wiele składników, dzięki którym efekty stosowania tego cennego owocu są tak rewelacyjne. Naukowcy podejrzewają, że w dalszym ciągu roślina ta kryje w sobie wiele niespodzianek. Możemy mieć tylko nadzieję, że to za naszego jeszcze życia ujawni ona swe kolejne, niezwykłe tajemnice. Polinesian Noni to sok z owocu tejże cudownej rośliny zawierający całe spectrum biologicznie czynnych substancji, dzięki którym możliwe jest tak niezwykłe jego działanie na organizm człowieka (również – lub zwłaszcza -beznadziejnie chorego !).

Wydaje się niemalże nieprawdopodobnym fakt, że w dobie kiedy tak wielu ludzi każdego dnia wyprawia się na poszukiwanie nowych wrażeń i przygód w najodleglejsze zakątki świata, tyle wypraw naukowych zapuszcza się w tereny mało dostępne, przez dziesięciolecia ignorowano ten niezwykły dar natury.
A może nie bez powodu został poznany w czasach kiedy mimo ogromnego postępu w rozwoju diagnostyki i najbardziej skomplikowanych metod leczenia, czasach, w których mimo tych dobrodziejstw, choroby dziesiątkujące społeczeństwa tzw. świata zachodniego tak się panoszą. Są wszechobecne i coraz trudniejsze do zwalczenia. Przecież niemal każdy z nas znał kogoś kto zmarł, właśnie jest w stanie skrajnego wyniszczenia lub wkrótce w wielkich cierpieniach ku rozpaczy swoich drogich bliskich odejdzie od nich z powodu nowotworu złośliwego.

Wieloletnie już światowe (od kilku lat również polskie) doświadczenie wykazuje, że ta niezwykła roślina, jest szansą nawet dla człowieka skazanego przez medycynę akademicką na śmierć, a niejednokrotnie niestety jedyną „praktyczną” radą jakiej udzielono jego rodzinie, to umieszczenie go w hospicjum.

Jak funkcjonuje komórka?
Jaki ma to związek z nowotworem? i … nie tylko

Żeby komórka (będąca podstawowym elementem składowym każdego żywego organizmu) mogła prawidłowo spełniać swoje funkcje, musi pobierać składniki odżywcze i na bieżąco wydalać odpady
(dzięki właściwie działającym tzw. receptorom).
Żeby łatwiej to zrozumieć, wyobraź sobie ją, jako pomieszczenie wyposażone w okna i drzwi (receptory), które powinny bez problemu otwierać się wówczas, kiedy będzie to konieczne.
Jednak pewnego dnia, po wielogodzinnym przyjęciu, okazuje się, że otwarcie pomieszczenia nie jest możliwe, ponieważ zarówno okna jak i drzwi zostały, w jakiś nie dający się logicznie wytłumaczyć sposób, bezpowrotnie zatrzaśnięte. Na zewnątrz upał, co wyraźnie odczuwalne jest również w pomieszczeniu. Na stołach pozostało sporo resztek, bo gospodarz, człowiek niezwykle serdeczny, mocno przesadził i pochłonięcie wszystkiego, nie było możliwe. Niektóre potrawy ledwie zostały tknięte.

Zdarzyło Ci się kiedyś poczuć szczególny odór, jaki towarzyszy rozkładaniu się takich pozostałości w temperaturze 36,6 – 37 stopni C (taka przecież panuje w organizmie człowieka !!!) ?

Nie ? Wobec tego masz szczęście ! Zapewniam Cię, że jest wybitnie odrażający !

Rozumiesz już co dzieje się w komórce, w której nie działają prawidłowo systemy transportowe i ich receptory?

Czy jest ona w stanie dobrze funkcjonować jeśli mechanizm przyswajania składników odżywczych jest zaburzony?

A co z pozbywaniem się zbędnych produktów metabolizmu, kiedy znajdujące się w błonie komórkowej przestrzenie stanowiące naturalny kanał wydalania, są zablokowane?

W tej beznadziejnej (wydawałoby się) sytuacji, jedynym ratunkiem jest zastosowanie Polinesian Noni z jej niewyobrażalnie ogromną ilością biologicznie czynnych składników, które potrafią poradzić sobie również z tym problemem. Jak to możliwe?

Biologicznie czynne składniki Polinesian Noni

I tak, prócz niezwykłego, niespotykanego w innej roślinie bogactwa białek (800 razy więcej niż w ananasie), witamin, minerałów (m.in. sód, potas, magnez, mangan, żelazo) enzymów, zawiera kilka najważniejszych składników o dość tajemniczo jeszcze brzmiących nazwach, dzięki którym właśnie tak wyjątkowe działanie jest możliwe:

Kseronina to unikalna substancja biologicznie czynna (nie ma takiej drugiej w przyrodzie !!!), która po wniknięciu do komórki, uruchamia białkowe systemy naprawcze (znajduje sposób na otwarcie „okien i drzwi”, sprząta, czyści, przywraca „dawny blask”), dzięki czemu rozpoczyna się proces regeneracji. Jeśli uszkodzenia są tak duże, że naprawa konkretnej komórki nie jest już możliwa (ogrom zniszczeń spowodowany długotrwałym „zamknięciem” jest zbyt wielki) po to, by nie stwarzać większego zagrożenia chorobowego, uruchomiony zostaje proces (tzw. apoptozy, czyli zaprogramowanej śmierci komórki), w wyniku którego sama się eliminuje.
Prokseronina (prekursor kseroniny). Reakcja jej zamiany w kseroninę (w ilościach koniecznych organizmowi) jest możliwa dzięki bardzo wrażliwemu na wysoką temperaturę enzymowi. Dlatego też, jeśli sok z tego owocu poddalibyśmy pasteryzacji (Polinesian Noni w przeciwieństwie do wielu innych, jest liofilizowany !!!), enzym przestałby być aktywny. W tej sytuacji zawarta w soku prokseronina byłaby organizmowi zupełnie nieprzydatna, a on sam mógłby być traktować raczej jako kompot (nie mający żadnego działania terapeutycznego), który wielu Polaków starym, niezbyt zdrowiu służącym zwyczajem, popija po zbyt obfitym obiedzie.

aparat Golgiego, teoria Heinicke – Solomon …

Aparat Golgiego, odkryty w 1898 roku znajduje się w większości komórek organizmu w postaci nieregularnej siatki warstwowych rurek, umieszczonych w pobliżu jądra komórkowego. Od czasu odkrycia tej organelli, coraz więcej wiadomo na temat jej roli w organizmie, choć wciąż wiele pozostaje do wyjaśnienia. Głównym zadaniem aparatu, podobnie jak sortowacza, jest pakowanie wysyłanie różnych składników, takich jak białka, do innych komórek, które ich potrzebują. Jest to fascynujący proces, który przypomina bardzo skuteczne centrum sortujące poczty – każda paczka jest „etykietowana” i „dostarczana” pod wskazany adres komórkowy. Następnie zawartość paczki jest wcielana do komórki i wykorzystywana wg potrzeb.

… a noni ? co ma z tym wszystkim wspólnego ?

Po spożyciu noni, jej poszczególne składniki są przyswajane przez organizm. Jeden z nich – prokseronina, podróżuje do cytoplazmy określonej komórki, by zgromadzić się w aparacie Golgiego. W jego wnętrzu, prokseronina łącząc się z innymi substancjami biochemicznymi tworzy bloki (zestawy), które potrzebne są organizmowi do utrzymania właściwej i skutecznej funkcji komórek. Do tych biochemicznych składników można zaliczyć hormony, enzymy, białka, witaminy, składniki mineralne, antyoksydanty, przekaźniki (m.in. serotonina). Kombinacje prokseroniny z tymi składnikami są specyficzne i zróżnicowane, w zależności od potrzeb komórki, do której mają być wysłane. Następnie aparat Golgiego gromadzi niezbędne składniki „w paczce”, umieszcza na niej „adres” i drogą krwi dostarcza ją do „chorej” komórki. Gdy „paczka” zostanie otwarta, prokseronina, łącząc się ze specyficznym enzymem – prokseroninazą, jest przekształcana do kseroniny. Wtedy kseronina wraz z innymi niezbędnymi substancjami biochemicznymi pracuje nad stworzeniem takiego składnika adaptogennego, który jest potrzebny każdej komórce do naprawy i regeneracji. Podczas tego procesu komórki odzyskują swój własny stan równowagi, który ostatecznie doprowadza organizm do stanu całkowitej homeostazy. Oczywiście, w tym procesie czynnikiem ograniczającym jest prokseronina, która na szczęście może być uzupełniana poprzez spożycie odpowiednich ilości noni. Im bardziej „chora” lub uszkodzona komórka, tym większe ilości noni będą wymagane do jej naprawy. Jest również oczywiste, że różne komórki z różnych narządów i tkanek będą miały określone i zróżnicowane potrzeby, zarówno po to, by utrzymać swoją prawidłową funkcję, jak również po to, by podjąć się każdej naprawy, jakiej mogą potrzebować.

Prof. dr n. med. Valeria Sedlak – Vadoc

Obrona przed rakiem jest możliwa dzięki kolejnemu składnikowi, jakim jest niezwykle rzadki pierwiastek czyli German. Jego obecność w Polinesian Noni jest możliwa dzięki temu, że drzewo, z którego owoców jest pozyskiwany sok, rośnie na stokach wysp, pokrytych wydobywającą się z głębi Ziemi lawą bogatą w pierwiastek, który nie jest już od wieków obecny w jej warstwach powierzchniowych. Jak donoszą wyniki badań nad tym pierwiastkiem, German ma wybitny wpływ na stymulację układu immunologicznego, a dzięki temu na obronę przed rakiem.

Czy wiesz, że…

W ostatnich latach zwrócono uwagę na dość wyjątkowy fakt. Otóż, w jednym z regionów Niemiec zachorowania na nowotwór, jak w żadnym innym miejscu kuli ziemskiej, to przypadki mające charakter incydentalny. Po wielu badaniach nad tym zupełnie niezwykłym we współczesnych czasach zjawiskiem (zwłaszcza, że dotyczy świata zachodniego), okazało się, że w glebach tej wyjątkowej krainy geograficznej, występuje w znacznych ilościach, tak ważny w zapobieganiu i wspieraniu leczenia choroby nowotworowej … GERMAN.

Damnacanthal to jedyna w swoim rodzaju substancja, mająca wpływ na system kontroli podziałów komórkowych. Sprawny, zdrowy organizm „wie” ile komórek potomnych potrzeba, żeby zastąpić zużyte. Powstające jednak u ogromnej ilości osób mięśniaki, polipy, torbiele, tłuszczaki czy włókniaki świadczą o tym, że nie u wszystkich system ten działa prawidłowo. Właśnie ze względu na obecność tego składnika, Polinesian Noni zapobiega nowotworom i spowalnia wzrost guzów już istniejących.

Skopoletyna – (wspomaga pracę szyszynki, zwiększając poziom serotoniny i melatoniny) przywraca równowagę w mózgu, wpływając korzystnie na biologiczny rytm snu i czuwania, daje głęboki, zdrowy (wielce pożądany, w wielu przypadkach od dawna upragniony, zwłaszcza u chorej osoby) sen, ze wszystkimi właściwymi mu fazami. Zdarza się, że ci, którzy od lat nie miewali żadnych snów, wreszcie sypiają normalnie. Bezpowrotnie likwiduje depresję, zapobiega częstym zmianom nastroju. Mimo, iż zwykle sen bywa krótszy, jest bardziej wydajny, dzięki czemu organizm szybciej się regeneruje.

Stymulując produkcję tlenku azotu, obniża wysokie ciśnienie krwi, rozwijające się zwykle pod wpływem przewlekłego napięcia i stresu. Związek ten działa rozkurczowo na naczynia krwionośne i zmniejsza skłonność do tworzenia się skrzeplin. Ponieważ poprawia zaopatrzenie tkanek w tlen i składniki odżywcze, zmniejsza ryzyko zawału serca i udaru. To niezwykle cenne, bo przecież osoba chora na nowotwór nie jest wolna od innych dolegliwości i ewentualnych zagrożeń.

Polinesian Noni jest doskonałym rozwiązaniem dla tych, którzy aktualnie zmagają się z chorobą ponieważ nie tylko nie osłabia skuteczności np. cytostatyków, ale (co zupełnie niezwykłe) wzmaga ich działanie. Ogromnie korzystny również w trakcie radioterapii (także w postaci okładów), przed i po zabiegu chirurgicznym.
Z niemałą satysfakcją słucham relacji osób korzystających z produktu podczas chemioterapii, ponieważ absolutnie nie odczuwają jej niezwykle przykrych i uciążliwych skutków ubocznych.

Dla kogo jest Polinesian Noni?

Polinesian Noni jest skutecznym środkiem zarówno dla tych, którzy chcą ustrzec się raka, aktualnie leczonych, a także dla osób, które zakończyły już kurację, ale boją się nawrotu choroby. U tych ostatnich zdarza się niejednokrotnie, że załamanie równowagi w organizmie na skutek nagłego bardzo silnego stresu, powoduje uaktywnienie nowotworu.
Dla chorych, aktualnie poddawanych klasycznym terapiom jest doskonałym ich uzupełnieniem i ogromną szansą na złagodzenie ubocznych skutków, nieodłącznie towarzyszącym leczeniu według kanonów współczesnej medycyny akademickiej.
Picie liofilizowanego soku Polinesian Noni jest doskonałym sposobem zapobiegawczym dla tych, w których rodzinie występuje zagrożenie chorobą. Jeżeli u zmarłych na nowotwór nie zadziałał system odpornościowy, rodzina najprawdopodobniej jest obarczona genem usposabiającym do zamiany komórek zdrowych w nowotworowe. Dlatego odpowiednio wczesne jego stosowanie może znacznie obniżyć ryzyko powtórzenia losu krewnych.